Czy wiecie, że na tym świecie istnieje taka młoda koteczka jak Filcia?
Trafiła do nas na kastrację i rekonwalescencję po zabiegu. Ale jak wypuścić taką bezbronną, delikatną istotkę z powrotem w miejsce, które było dla niej nieprzyjazne?
Filcia ma dopiero 9 miesięcy, a życie na działkach nie było łatwe. Musiała sobie radzić sama – szukać jedzenia, kryjówki, unikać ludzi. Ci ją przeganiali, rzucali w nią kamieniami, straszyli. Byle tylko zniknęła im z oczu.
Pan Dawid ją przywiózł, opłacił zabieg – i wtedy nie mogłyśmy sobie wyobrazić, że miałaby wrócić na tę poniewierkę.
Została w Pu-Chatce.
Pan Dawid ją odwiedza, a Filcia z każdym dniem robi się śmielsza, coraz bardziej ufna. Ciepło nam na sercu, że jest bezpieczna. I przecież… może się jeszcze wydarzyć cud – dom na zawsze.
Może poruszy Wasze serca?
Przepiękna, jeszcze trochę nieufna – Filcia trafiła do nas z ulicy, z nadzieją na lepsze życie.
Na razie je ma: jest bezpieczna, zaopiekowana, najedzona.
Czy takie koty jak Filcia znajdą swoje miejsce w świecie?
W Pu-Chatce mamy sporo kotów wycofanych, ostrożnych, nieśmiałych – ale z ogromnym potencjałem.
To o takie koty martwimy się najbardziej. Bo one potrzebują kogoś wyjątkowego: cierpliwego, spokojnego, gotowego na to, że zaufanie będzie trzeba wypracować małymi krokami.
One mają prawo być ostrożne.
Przeszły wiele. Na wolności musiały sobie radzić same – i nie ufać nikomu.
Ale wiemy, że kiedy już ktoś do nich dotrze… te koty oddają całe swoje zestrachane serduszko. I są najwierniejsze na świecie.
Czy Filcia dostanie szansę? Czy ktoś ją zauważy, zanim Pu-Chatka zniknie?
